to top

Karmienie piersią, a zespół Downa

Dzieci z zespołem Downa bardzo często mają problem ze ssaniem piersi. Spowodowane jest to obniżonym napięciem mięśni całego ciała (czyli także twarzy) oraz z często występującą wadą serca, która osłabia dzieciaczki. Opiszę Wam naszą historię z karmieniem, która może pomóc i dać nadzieję innej matce dziecka z zespołem.

Nasz początek z karmieniem był naprawdę cieżki. Pomimo, że Samuel urodził się bez wady serca, był wcześniakiem co również powodowało brak siły do jedzenia. Samuel nie był w ogóle zainteresowany jedzeniem. Pomimo moich licznych prób nawet nie otwierał buzi, cały czas spał. Położne tłumaczyły, że przez pierwsze 24h może nie jeść, bo ma w żołądku wody płodowe. Ok, trochę się uspokoiłam, ale minęła doba, a on cały czas spał. W ogóle nie chciał jeść.

Poprosiłam położne o pomoc i usłyszałam: trzeba dać butelkę. Dla matki, która jest zwolenniczką karmienia piersią (Hugo karmiłam 2 lata nie podając mu nigdy mleka modyfikowanego) to był ból, prawdziwa rozpacz. Pewnie wiele matek nie miałoby z tym problemu (lepiej dla nich) ale dla mnie to było straszne. Dostałam te butelkę i wtedy popłynęło grom łez. Nie wiedziałam jak go nakarmić, jak go skłonić do jedzenia bo ciągle spał. Nie pomagało zmienianie pieluszki, myzianie po policzku, łaskotanie po stopie, przemycie twarzy lekko wilgotym wacikiem. Położne nie służyły dobrą radą, ciągle tylko słyszałam: musi jeść minimum 25 ml, a on ledwo zjadał 5 ml…

W drugiej dobie zaczęłam odciągać mleko co 2 godziny metodą 7-5-3 (7 min z jednej piersi, 7 min z drugiej piersi, 5 min z jednej piersi itd.). Zaczęłam podawać mu najpierw moje odciągnięte mleko, a później sztuczne. Jednak każde karmienie nawet nocne zaczynałam od przystawiania go do piersi i próbowaniu, żeby chociaż raz pociągnął z piersi. Nie ciągnął, ale same próby powodowały napływ mleka do piersi.

 

Z dnia na dzień mleka odciągniętego przybywało, jednak Samuel dalej był bardzo słaby. Wysoka żółtaczka spowodowała, że praktycznie nie jadł dlatego nie obyło się bez sondy. Po całodobowym naświetlaniu zaczął troszkę chętniej ssać i był w stanie wypić to minimum czyli 25 mililitrów.

Po powrocie do domu (w 6 dobie po porodzie) zadzwoniłam do położnej laktacyjnej Katarzyny Półtorak (serdecznie polecam!) i poprosiłam o przyjazd. Położna sprawdziła jego odruch ssania, który okazał się prawidłowy. Zaleciła masaże twarzy, aby wzmocnić jego buzię oraz używania butelki ze smoczkiem Calma Medela, która umożliwia ssanie, połykanie i oddychanie w dokładnie taki sposób jak podczas picia z piersi. Więcej info smoczku (tu).

Z butelką musieliśmy jeszcze się wtrzymać bo póki co, picie wychodziło mu tylko ze zwykłego szpitalnego smoczka. Ja cały czas odciągałam, na każde karmienie z dwóch piersi. Cieszyłam się bo mleka była wystarczająca ilość i po powrocie do domu ani razu nie dostał już mm. Było ciężko, naprawdę ciężko. Nie wiedziałam ile potrwa ta jego nauka, czy kiedykolwiek się nauczy. Ciągłe odciąganie co 3h, również w nocy mnie wykańczały. Hormony buzowały, a światełka w tunelu nie było widać. Wyczytałam na forach, że są dzieci, które nawet po 4-5 miesiącach nauczyły się ssać pierś mamy. Dlatego stwierdziłam, że też dam radę. To jest dla niego najlepsze. Nie dość, że wspaniałe właściwości mleka, przeciwciała, to dodatkowo przy ssaniu piersi ćwiczy mięśnie, co w jego przypadku jest bardzo istotne. Ssąc smoczek dziecko wykorzystuje o wiele mniej mięśni.

Dodatkowo eksperci z WHO opublikowali w 2013 r. przegląd badań w których stwierdzili, że karmienie piersią korzystnie wpływa na rozwój umysłowy dziecka i jego poziom inteligencji w przyszłości. Może to być dużym stopniu związane z obecnością w mleku mamy cennych tłuszczów, które są niezbędne dla prawidłowego rozwoju układu nerwowego. Analiza wielu badań wykazała, że dzieci, które były karmione piersią do drugiego roku życia i dłużej, mają w wieku nastoletnim wskaźnik inteligencji wyższy średnio o 3,5 punktu w porównaniu z rówieśnikami, którzy nie byli tak żywieni. Więc jak tu nie walczyć o karmienie piersią mając dziecko z zespołem Downa?  🙂

Po miesiącu przeszliśmy na butelkę ze smoczkiem Aventu, a trzy tygodnie później na Calmę Medeli.

Wymarzony dzień nadszedł gdy Samuel skończył 2 miesiące. Poszliśmy do znajomych na urodziny (ja oczywiście zaopatrzyłam się w duży zapas odciągniętego mleka), przystawiam Samuela do piersi, tak jak zawsze przed podaniem butelki, a tu najwspanialsza niespodzianka – zaczął ssać! Ssał naprawdę długo, intensywnie, tyle, że nie musiałam podawać mu butelki. Szczęście było przeogromne. W tamtym momencie rozpoczęła się nasza piękna przygoda laktacyjna, o którą tak walczyłam.

Bardzo żałuję, że personel w większości szpitali jest niedoedukowany. Żadna położna nie pokazała mi jak masować twarz Samuelowi, nie wytłumaczyła, że nie ssie bo ma słabe mięśnie, nie poradziły co robić. Wszystkich informacji musiałam szukać sama w internecie podczas pobytu w szpitalu, a w domu skorzystać z pomocy laktacyjnej.

Z pewnością walka o karmienie była dla mnie dużo łatwiejsza bo miałam doświadczenie z Hugo, którego przestałam karmić po dwóch latach będąc w ciąży z Samuelem.

Jeżeli tylko chcecie karmić naturalnie to życzę wytrwałości i dużo sił bo moim zdaniem nie ma nic piękniejszego niż chwile spędzone z dzieckiem podczas karmienia piersią.

Michalina Gwizdz

michalina@intheoutback.pl