to top

Rozszerzenie diety u dzieci z zespołem Downa

Rozszerzanie diety u dzieci z zespołem Downa

Przygotowanie do rozszerzania diety (0-6 m.ż.)

Aby przygotować nasze dziecko do wprowadzenia stałych pokarmów, należy już od urodzenia dbać o jego mięśnie twarzy (wewnętrzne i zewnętrzne). Dzieci z zespołem Downa mogą mieć problemy z:

  • prawidłowym ssaniem i połykaniem,
  • wzmożonym ślinieniem spowodowanym przerostem językiem,
  • upośledzeniem funkcji języka i warg,
  • oddychaniem przez nos.

Z tego powodu tak ważny jest kontakt z neurologopedą, który pokaże Wam w jaki sposób masować twarz dziecka, aby robić to prawidłowo i bezpiecznie.

My oprócz masażu wewnętrznego jak i zewnętrznego ( m.in. metodą Castillo – Moralesa) dostaliśmy zalecenia wykonywania masażu za pomocą wibratora logopedycznego Z-vibe (nie mogą z niego korzystać osoby z padaczką).

Ile razy dziennie należy masować twarz dziecka? My dostaliśmy zalecenia aby masować twarz 3 razy dziennie przez około 5 minut + podczas wizyty u neurologopedy.

 

Rozszerzanie diety (6-12 m.ż)

Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dziecko należy karmić wyłącznie piersią do końca 6 miesiąca życia. Mleko mamy powinno być również podstawą diety do końca 12 miesiąca życia. Dlatego zgodnie z tymi wytycznymi dietę Samuel zaczęliśmy rozszerzać gdy skończył 6 miesięcy.

Wielu specjalistów sugeruje wprowadzanie stałych pokarmów już w 4 miesiącu życia, nawet podczas karmienia piersią, dlatego należy samemu zadecydować co jest najlepsze dla Waszego dziecka.

 

Krzesełko do karmienia

Jednym z podstawowych problemów jaki miałam przed wprowadzeniem stałych pokarmów było krzesełko. W jakim sposób mam karmić dziecko które kompletnie nie potrafi siedzieć? Przy jedzeniu dziecko musi być w pozycji jak najbardziej spionizowanej, dlatego postanowiliśmy karmić w leżaczku-bujaczku, którego dodatkowo opieraliśmy o ścianę, aby pozycja była w miarę pionowa oraz bezpieczna dla Samuela.

Niektóre foteliki do auta mają funkcje regulacji nachylenia i nadają się do karmienia.

Rozszerzanie diety u dzieci z zespołem Downa

Fotelik ze zdjęcia był najlepszym krzesełkiem do karmienia jakie mieliśmy. Australia 2016.

 

Łyżeczka

Przed pierwszym karmieniem zaopatrzmy się odpowiednią łyżeczkę. Wbrew powszechnej opinii łyżeczka dla niemowlaka powinna być twarda. Zbyt miękka i delikatna łyżeczka nie spełni swojej funkcji. Podczas karmienia naciskamy łyżeczką na język dziecka, który w ten sposób dostaje bodziec do dalszego działania. Łyżeczka dodatkowo powinna być wąska, płytka oraz nieprofilowana. Idealnie jakby była również metalowa.

 

Sposób karmienia łyżeczką

Łyżeczkę wkładamy poziomo do ust dziecka, a następnie dociskamy nią na środek języka. Ta czynność sprawi, że dziecko zaczyna aktywizować swoje wargi, ściąga pokarm z łyżeczki i go połyka.

Nigdy nie wycieramy łyżeczki o górną wargę! Łyżeczka ma być w pozycji poziomej, a nie pionowej.

W naszym wypadku pierwsze karmienie odbyło się przy naszej neurologopedzie, która pokazała nam jak prawidłowo wykonywać te czynność. Samuel bardzo szybko nauczył się poprawnie ściągać pokarm z łyżeczki i chętnie próbował nowych smaków.

Ze strony www.1000dni.pl możecie pobrać darmowego ebooka „Poradnik żywienia niemowląt” zawierającego wszystkie przydatne informacji o produktach i ilościach jakie dziecko powinno spożywać w określonym miesiącu życia.

 

Pojenie

Odkąd Samuel nauczył się ssać pierś, a było to w 2 miesiącu życia (więcej o karmieniu piersią przeczytacie tu „Karmienie piersią, a zespół Downa„) nigdy więcej nie korzystaliśmy z butelek. Przez pierwsze pół roku pił tylko i wyłącznie moje mleko. Gdy zaczęliśmy wprowadzać stałe pokarmy równolegle zaczęliśmy naukę picia z kubeczka.

Do nauki picia zaleca się gęste napoje/ przeciery, którymi trudniej się zakrztusić. My mimo wszystko zaczęliśmy od wody i od 6 miesiąca życia Samuel dostawał 3 razy dziennie kilka łyków wody, a później również sok wyciśnięty z owoców i warzyw.

Według mnie najlepszym kubkiem do nauki picia jest „Kubeczek dla niemowląt z Medeli„.

Początkowo było to kilka łyków, z czasem pił coraz więcej i lepiej. Przez pierwsze 1,5 roku (czyli do około 2 roku życia) podczas picia musieliśmy podkładać pod brodę chusteczkę, bo często zdarzało mu się polać. W okolicach pierwszych urodzin zaczął przejawiać chęć trzymania kubka samodzielnie, na co mu pozwalaliśmy, jednak pod nadzorem, ze względu na częste krztuszenie. Obecnie Samuel (ma 3,8 roku) pije wodę i sporadycznie sok, który sam wyciśnie.

Samuel nigdy nie posiadał niekapka czy butelki ze słomką. Zawsze mamy przy sobie kubek plastikowy (zwykły bez uszu) do którego nalewamy mu wody. W domu natomiast na stoliku stoi szklana szklanka, z której Samuel pije kiedy ma ochotę.

Dlaczego kubek powinien być bez uszu? Trzymając zwykły kubek (obejmując go rączkami) dziecko ćwiczy napięcie mięśni dłoni. Natomiast przy kubku z uszami rączki dziecka są mocno zaciśnięte.

 

Koniec z papkami

Wiedząc, jak ważne jest gryzienie i przeżuwanie pokarmu dla całego aparatu artykulacyjnego postanowiłam jak najszybciej skończyć z podawaniem papek. Najlepszym rozwiązaniem byłby wprowadzenie metody BLW (czyli jedzenie samodzielne, wybranych produktów), ale ze względu na brak siedzenia w pozycji pionowej musiałam się z tym wstrzymać. Już po 2 tygodniach podawania „papek” zaczęłam stopniowo zmieniać  konsystencję podawanych posiłków. Najpierw poprzez dodanie kaszy gryczanej niepalonej, rozgotowanego ryżu, kaszy jaglanej itp. Nie martwcie się, że dziecko może na początku wypluwać takie jedzenie. To jest normalne, do nowych smaków i konsystencji należy się przyzwyczaić. W następnym tygodniu część posiłków miksowałam, a część lekko ugniatałam widelcem. Dlatego już po miesiącu od rozszerzania diety, obiadki i desery owocowe zawierały spore kawałki, które wymuszały odpowiednią stymulację twarzy i języka.

 

Jedzenia, a doznania sensoryczne

Jak wspominałam, nie mogłam na początku wprowadzić Samuelowi metody BLW, która umożliwia odkrywanie smaku, konsystencji oraz zapachu poszczególnych pokarmów. W zamian zaproponowałam Samuelkowi grzebanie w jedzeniu – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dostawał swoją łyżeczkę, którą mieszał w misce, a następnie uczył się wkładać ją do buzi. Oj był bałagan i to olbrzymi. Nie było to jednak istotne, najważniejsze, że w tym czasie ćwiczył koordynację ręka-oko, zręczność i dotykał różnych konsystencji, raz ciepłych, raz zimnych, raz kleistych (w przypadku kisielu) raz grudkowatych.

Nie proponowałam Samuelowi takich atrakcji podczas każdego posiłku, ale z czasem sam domagał się swojej łyżeczki, więc przez długi czas nasze posiłki były bardzo brudzące. Z pomocą przychodziły nam kubraczko-śliniaki z Ikei, których mieliśmy spory zapas.

 

Wprowadzanie BLW

Gdy Samuel dostał zielone światło od pani rehabilitantki na siedzenie w foteliku do karmienia, od razu przeszliśmy na metodę BLW. Metoda „Bobas Lubi Wybór” była mi bardzo bliska, bo Hugo od 6 miesiąca życia jadł właśnie w ten sposób.

Samodzielne jedzenie wprowadziliśmy przed 10-tym miesiącem życia (9-ty miesiąc korygowany). Siedział wtedy już prosto na krześle i był w stanie samodzielnie zjadać przygotowane produkty. Zaczęłam od miękkich gotowanych warzyw, makaronu, bananów, borówek i chleba. Z czasem doszły kolejne produkty.

Początkowo lekko się krztusił i wypluwał rozdrobniony pokarm. Jednak po kilku próbach szło mu już całkiem dobrze. Nie zrezygnowaliśmy całkowicie z karmienia Samuela łyżeczką. Podczas głównych posiłków dostawał np. owsiankę, którą podawałam łyżeczką (on również trzymał swoją) oraz na stoliczku miał wyłożony chleb, ogórka, pomidora itd.

Mając 11 miesięcy jadł wszystko to co my plus moje mleko. Samuela karmiłam piersią przez 2 lata i 9 miesięcy – co również nie pozostało obojętne dla jego mięśni twarzy.

 

SAMUEL OBECNIE

Michalina Gwizdz

michalina@intheoutback.pl